Większość z nas czeka już z niecierpliwością na koniec zimy. Zewsząd słychać, że jest to męczący i trudny czas, a dodatkowo trwający wyjątkowo długo w tym roku.
Pomyślałam sobie, że czasem nasze zniecierpliwienie czy zmęczenie ma związek nie tylko z pogodą za oknem i porą roku w kalendarzu. Może to jest o czymś więcej, może o nas samych? Być może to nasza historia życia, której nigdy nikomu tak naprawdę nie opowiedzieliśmy, chciałaby być wreszcie wypowiedziana, by przynieść ulgę? A może to bieżące sprawy, które tak bardzo przygniatają, że stają się źródłem ogromnego cierpienia psychicznego, a my nie wiemy, co z nimi zrobić? Może relacje, które zamiast wzmacniać, rozczarowują i bolą i czujemy się w nich zagubieni?
Przełom zimy i wiosny może być dobrym momentem na rozpoczęcie drogi w głąb siebie w kierunku dobrych zmian. Pomocna tutaj może być psychoterapia. Pracując terapeutycznie głównie opieram się na paradygmacie psychodynamicznym, który łączę z elementami terapii opartej na mentalizacji (MBT). W podejściu tym psychoterapeuta buduje bezpieczną relację z pacjentem, by wspólnie przyglądać się jego życiu wewnętrznemu i zewnętrznemu, mechanizmom wspierającym i blokującym zdrowsze życie emocjonalne, poznawcze i społeczne. Podróż rozpoczynamy od początku życia pacjenta, próbując lepiej siebie rozumieć i zaopiekować.
Osoby zainteresowane psychoterapią, zapraszam do kontaktu.
Życzę nam wszystkim dojrzałych rozkwitów na wiosnę, która na pewno już jest coraz bliżej😊
